Skoki narciarskie już od kilkudziesięciu lat podbijają serca Polaków. 23 listopada rozpoczyna się Puchar Świata. Pierwsze zawody odbędą się w Wiśle. Kibice będą świadkami konkursu drużynowego w sobotę, natomiast w niedzielę odbędzie się pierwszy konkurs indywidualny.

Już w poprzednim sezonie niektórzy skoczkowie odbywali nietypowe zajęcia. Piotr Żyła i Maciej Kot tresują osły, żeby poprawić swoją siłę mentalną. Takie jednostki treningowe dołożył również Stefan Hula. Informację  o kontynuacji nietypowego programu zdradził Michał Doleżal w rozmowie z portalem „Sport.pl”.

„Tak, terapia pomagała, więc dalej trwa. Bardzo chciałem wiedzieć nad czym konkretnie i jak oni tam pracują. Takie zajęcia ma też Stefan Hula. To jest trening, w którym jeden ma się uspokoić, ma zapanować nad nerwami, pokazać cierpliwość, a drugi ma pokazać zdecydowanie, na które osioł zareaguje.”

Czech wyznał również, że sam przeszedł terapię z tymi zwierzętami i na czym konkretnie polega.

„Na początku osioł nic nie chce zrobić, zupełnie nie współpracuje. Musisz więc zrobić tak, żeby z tobą szedł. Jeśli to opanujesz, to musisz przekonać osła do biegania. A kolejny level to sprawienie, że osioł będzie skakał przez przeszkody. Najważniejsza jest twoja koncentracja. Musisz przekazać swoją postawą, że na sto procent chcesz, żeby osioł zrobił to, co mu każesz. Musisz być bardzo pewny tego, co robisz, inaczej nie masz szans.”

Poprzedni selekcjoner polskich skoczków, Stefan Horngacher zakończył współpracę z polską kadrą wraz z końcem sezonu 2018/2019. Michał Doleżal zdradził jednak, że Austriak wciąż interesuje się swoimi dawnymi podopiecznymi.

„Ostatnio Stefan dzwonił do mnie tydzień temu. Pytał jak nasze przygotowania, jak wyglądają chłopaki. Cały czas jesteśmy w kontakcie.”

Czeski szkoleniowiec w poprzednim sezonie współpracował z Horngacherem jako asystent. Tę rolę przejął obecnie Grzegorz Sobczyk, który według Doleżala jest mocno niedoceniany w polskim środowisku.

„Bardzo dużo, ale bardzo pomaga mi Grzesiek Sobczyk. Widzę, że to jest trener w Polsce niedoceniany, a naprawdę ma świetne oko, dużo wie i ma bardzo dobre czucie skoków. Kiedy dyskutujemy, to ma dużo obserwacji podobnych do moich. Dlatego na treningach, gdzie wszystko szybko się dzieje, on zaczął dawać coraz więcej uwag zawodnikom i zauważyliśmy, że jego wskazki bardzo do chłopaków trafiały.”

Współpraca Doleżala z Sobczykiem przebiega wyjątkowo dobrze, dlatego trener zadecydował o podzieleniu się zawodnikami. Obaj zajmują się trzema zawodnikami. Czeski trener tłumaczy:

„W efekcie pomyślałem, że będzie dobrze, gdy na skoczni z trzema zawodnikami kadry będę pracował ja i z trzema Grzesiek. Tak łatwiej jest nam zauważyć więcej rzeczy, dać chłopakom więcej uwag. Na początku było tak, że się wymienialiśmy, ale teraz są stałe trójki. Każdy trener trochę inaczej mówi z zawodnikami, więc gdy zauważyliśmy, że do jednego skoczka bardziej trafiają moje uwagi, a na innego lepiej działa to co mówi Grzesiek, to przestaliśmy mieszać w składach. Dla nas najważniejsze jest, żeby każdy zawodnik w stu procentach wiedział co i jak ma robić. System, który przyjęliśmy sprawia, że tak jest.”

Szkoleniowiec nie chce jednak zdradzić, którzy zawodnicy współpracują głównie z nim, a którzy z Grzegorzem Sobczykiem.

„Tego wolę nie ujawniać, bo myślę, że tak będzie dla nas lepiej.”

W zeszłym sezonie dużym rozczarowaniem była dyspozycja Macieja Kota, który w pewnym momencie został odsunięty od pierwszej drużyny. Pod koniec sezonu letniego Kot zdobył 5. miejsce w Hinzenbach. Czy to oznacza, że możemy spodziewać się po 28-latku lepszej formy w tym sezonie?

„Na treningach wydaje się, że Maciek jest już ustabilizowany, a w zawodach jeszcze trochę wraca do starych błędów i wypada gorzej niż powinien. A skoro tak jest i mimo to on potrafi być w "piątce", to znaczy, że naprawdę może wrócić tam, gdzie był trzy sezony temu.”

Wszystkich kibiców skoków narciarskich nurtuje pytanie: W jakiej obecnie formie są nasi skoczkowie? Trener na szczęście uspokaja i zapowiada wyborną formę Polaków:

„Powiem szczerze, bez kalkulowania: wszystko w przygotowaniach poszło nam bardzo dobrze, wszystko wygląda jak powinno, zawodnicy skaczą... wybornie. Naprawdę. Tylko my sami moglibyśmy sobie przeszkodzić. Jesteśmy na bardzo dobrym poziomie, jak nic sami nie zepsujemy - a nie wierzę, że moglibyśmy coś takiego zrobić - to będzie dobrze.”

Nowy sezon skoków narciarskich rozpocznie się od wspomnianego konkursu drużynowego w Wiśle. Polscy kibice będą mieli okazję obejrzeć kolejne zmagania skoczków już na początku przyszłego roku. 25 i 26 stycznia skoczkowie zmierzą się w Zakopanem. Ostatnie zawody tradycyjnie odbedą na skoczni mamuciej w Planicy w dniach 20-22 marca 2020.

Portal "Życie" pisał też o: GENIALNY WYSTĘP POLAKA WE WŁOSKIEJ LIDZE! "ZAMUROWAŁ BRAMKĘ PRZED MILANEM"

Informowaliśmy także: ROMANS TRENERA Z ZAWODNICZKĄ! KADRA POLSKICH SIATKAREK NA USTACH WSZYSTKICH INTERNAUTÓW